CHWAŁA PANU KOCHAM CIĘ JEZU!

CHWAŁA PANU KOCHAM CIĘ JEZU!

Szczęść Boże!

Myślałam, czy jestem godna , aby mówić o Jezusie Chrystusie innym ludziom?, czy mam wystarczającą wiedzę?
Było wiele wątpliwości i dużo strachu. Teraz nie żałuję ani jednej minuty. Jak to się czasem mówi :„Bóg nie wybiera uzdolnionych, lecz uzdalnia wybranych”. Te rekolekcje dały mi siłę i odwagę. Pozwoliły zdobyć nowe doświadczenie i śmiałość, aby mówić o Jezusie swoim bliskim, sąsiadom, jak i ludziom spotkanym przypadkowo. Poznałam cała masę cudownych, wspaniałych osób. Zawsze z uśmiechem na twarzy i radosnym śpiewem na ustach chodziłam na Mszę Świętą i Adorację Najświętszego Sakramentu. Podczas ewangelizacji doświadczyłam bliskości Boga. Czułam się niesiona przez łaskę Bożą.. Na Adoracji, podczas pierwszych widocznych działań Ducha Świętego u ludzi pojawiły się zaciekawienie, uśmiech, niedowierzanie, a czasem wyraźny głód Bożej Miłości. Przekonałam się, jak wiele osób szuka Boga. Jezus pokazywał swoją moc, dając mi radość, pokój i równowagę duchową. Każda kolejna Ewangelia i Adoracja nauczyły mnie też większego słuchania, oddawania wszystkiego Bogu, a także odwagi. Bóg pokazał mi, że jesteśmy potrzebni sobie nawzajem. Wiara rodzi się ze słuchania i tylko On jednoczy.

Dziękuję Bogu w Trójcy Jedynemu za wszystkich ludzi, z którymi rozmawiałam. Rozmowy te duchowo mnie wzbogaciły.

Być może jakiś gest czy rozmowa zmieniły czyjeś życie lub przynajmniej dały coś komuś do myślenia. Moje własne życie zmienia się, zmienia i za to

CHWAŁA PANU
KOCHAM CIĘ JEZU!

Świadectwo Rekolekcje Mikoszewo 2016

Świadectwo Rekolekcje Mikoszewo 2016

Myślałam, że już doznałam realnej obecności Pana Boga. I tak było…. Jednak potem zaczęłam wracać do takiej „normalności”. I nadszedł czas, kiedy wiedziałam, że jest Pan Bóg, Jezus, Maryja, ale gdzieś nie było tej relacji. Wierząc, nie wierzyłam. Najbardziej trudno mi było z tym, że patrząc na krzyż, na Hostię, nie mogłam wypowiedzieć ani słowa. Próbowałam sztucznych słów mówienie innym i nic. Zaczęłam myśleć: gdzie jest moja wiara, jakie to nieprawdziwe- Msza, modlitwa, o Bogu. Na rekolekcje też jechałam z pytaniem, jak , modliłam się za innych. przeżyć, skoro mam problem z wypowiedzeniem choć jednego słowa Panu. Nie musiałam wiele mówić. Wystarczyło jedno, krótkie słowo. Takie małe, a tak wielkie. Wystarczyło powiedzieć jedno „tak” jedno, jedyne…

Patrzyłam na ludzi, którzy spoczywają w Duchu Świętym i tak bardzo tego pragnęłam, ale byłam przekonana, że ja, mimo, że tak bardzo tego pragnę, to jestem zbyt słaba, zbyt grzeszna, za mało ufna… Kiedy Ojciec poprosił, żeby ci, którzy chcą być błogosławieni, uklękli, pomyślałam : „nie teraz, jeszcze nie” Usiadłam i modliłam się śpiewem. Błagałam Pana, żeby to nie było tak na pokaz, modliłam się za innych i czułam radość, że inni doświadczają tej cudownej Obecności. Gdy tak siedziałam, podszedł Ojciec i zaczął się modlić. Byłam nawet trochę tym zaskoczona, nie wiedziałam, czy mam uklęknąć czy siedzieć dalej, ale kiedy usłyszałam modlitwę, zostawiłam to Panu Bogu i zaczęłam tak po ludzku otwierać serce na chęć doświadczenia Jego miłości.

Pan jest cudowny, bo On wiedział, że na dnie mojego serca jest pragnienie otworzenia się na Niego, a przede wszystkim poczucia tej tak prawdziwej miłości, której nie zaznałam od mamy (choć wiem, że na swój sposób kochała mnie), od ojca (który jest alkoholikiem, nie mamy kontaktu) i od męża, o którym od dawna wiem, że chyba mnie nie kocha. W moim życiu wydarzyło się wiele tych niedobrych rzeczy, bardzo wiele i nie czułam, że zasłużyłam na miłość. Jestem brzydka, dokuczliwa, krytykująca i mam wiele innych złych cech…. I kiedy Ojciec podszedł do mnie, zaczęłam coś czuć, jakieś ciepło. Wtedy uklękłam i tak bardzo pragnęłam Jego miłości..

Pieśń „Nic, nie musisz mówić nic, odpocznij we mnie, czuj się bezpiecznie”.Ja tak bardzo chciałam poczuć się bezpiecznie. I powiedziałam to Panu. A wtedy dotknął mnie spoczynek w Duchu Świętym i ta przeogromna miłość, która wylała się na mnie. I to, że jestem tak wyjątkowa, tak piękna, nieważne z czym i jak i że dla Niego i tak się liczę. I Maryja, która przytulała mnie jak matka, przytulała tak, jak nikt do tej pory tego nie robił. I śpiew ustami Maryi, która mówi, że nic nie muszę mówić, a Ona mnie i tak kocha, z każdą moją niedoskonałością. Miałam największy problem z relacją do Maryi, wiedziałam, że jest, ale jakby Jej nie było. A tu tak blisko otulała mnie, kochała i kocha…
I teraz wiem, że nawet wtedy, kiedy myślałam, że Jej nie ma, Ona zawsze była, prowadziła, kochała… Czekała z Jezusem na jedno TAK, jedno, jedyne „tak”.

Otrzymałam inne życie, dookoła jest wszystko takie same, ale moje życie jest inne. I teraz wiem, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. A każda kolejna Msza Święta jest bliskim spotkaniem z Nim, przed którym czuję wielkie bicie serca, bo spotykam się z kimś ukochanym przeze mnie i dla którego ja jestem wielką miłością. I nie trzeba morza słów….

Uczestniczka Rekolekcji w Mikoszewie 2016

Świadectwo Władysława i Zofii

Świadectwo Władysława i Zofii

Na rekolekcje te trafiłam całkiem przypadkowo, mając głównie w planie korzystanie z uroków morza ze względów zdrowotnych. Od wielu lat należę do jednego z ruchów katolickich, gdzie mam całoroczną stałą formację jako wolontariuszka Boga. Uważałam więc, że niekoniecznie są mi potrzebne jeszcze jedne rekolekcje. Teraz wiem, że był to z mojej strony przejaw pychy, a to- z pokorą przyznaję-najcięższy grzech.
Po pierwszej konferencji zmieniłam zdanie i starałam się w pełni uczestniczyć w tych rekolekcjach. Cieszę się, że Duch Święty zwyciężył w moim sercu, nie doceniałam tej Osoby Boskiej. Bardzo mocno przeżyłam to wszystko, co tutaj się działo. Czuję, że jestem o wiele dalej na drodze do świętości, do Jezusa, którego po raz kolejny wybrałam jako swój Najwyższy Ideał!

Cieszę się ogromnie, że zostałam uzdrowiona z resztek zranień i żalu do wielu osób, które spotykałam na swojej drodze życia. Wyjeżdżam stąd wolna i szczęśliwa, bo wiem, ze w każdej sytuacji Jezus jest i będzie ze mną. I tego pragnę do końca mych dni! Amen.

Pobyt na Rekolekcjach nazwałam „wczasami z Jezusem”, ponieważ żaden jeszcze wyjazd z naszym synem autystą nie był tak wypełniony Jezusem, Maryją i Duchem Świętym. Dawało nam to niesamowity pokój w sercu, nam i naszemu synowi. Zazwyczaj niespokojny, nerwowy i hałaśliwy tym razem był spokojny i wyciszony. Wiem, że to zasługa miejsca omodlonego przez Was wszystkich, którzy braliście udział w Rekolekcjach.
Wspólne spotkania z Ojcem Piotrem nadawały tym Rekolekcjom charakteru spotkań o wielkiej charyzmie. Nasze serca otwierały się co dzień coraz bardziej i bardziej, coraz więcej i więcej na Ducha Świętego. Ja nazywam Ducha Świętego oddechem i tchnieniem, powiewem Boga. Tego Ducha Świętego z dnia na dzień przybywało coraz więcej i więcej. Do serc naszych docierało coraz więcej i więcej łask Miłosierdzia Bożego. Za przyczyną naszej opiekunki Maryi Niepokalanie Poczętej mogliśmy się poczuć bezpiecznie, poczuć, że jesteśmy otuleni jej płaszczem Miłości. Czuliśmy się „zaopiekowani”, wręcz szczęśliwi, a czegóż więcej potrzeba nam ludziom tak małym i czasami niedowartościowanym jak nie Miłości i poczucia bezpieczeństwa?
Tego tu doświadczyliśmy: ciepła i opieki i czuliśmy się jak w kochanej rodzinie.
Dzięki Ci Panie!

Władysław i Zofia- rodzice Seweryna

Świadectwo Zofii

Świadectwo Zofii

Ojcze Piotrze, no to zrobiłeś nam Rekolekcje!

Rekolekcje te dla niektórych z nas były Rekolekcjami życia. Żadne studia, żadne nominacje nie dały nam dyplomu, który może być przepustką do Nieba. Całe życie uczymy się, doskonalimy, dokształcamy, wspinając się po drabinie awansu. Szkoląc siebie i innych, zapominamy tak naprawdę o sferze własnej duchowości, zapominając jednocześnie o Miłości i Miłosierdziu, którym ot tak, za darmo, za nic, obdarowuje nas Jezus.

Tu, ten czas Rekolekcji, spędzony razem z Jezusem, Maryją i Duchem Świętym, stał się dla niektórych z nas czasem dopełniającym nasze studia życia. Ten tydzień to najkrótsze studia, na których po dłuższym lub krótszym przemyśleniu mogę zmienić nie tylko to moje życie na ziemi, ale-co ważniejsze- życie wieczne. Otwarcie się bowiem na Jezusa, otworzenie naszego serca otwiera nam bramę do życia wiecznego – życia, w którym nie ma lęku przed brakiem pieniędzy, brakiem zdrowia, nie ma już lęku przed egzaminami. Tam każdy z nas, który otworzy się na Jezusa i Jego łaski, będzie mógł uwielbiać Naszego Pana, stojąc przed Nim twarzą w twarz. Wystarczy być dobrym człowiekiem, miłosiernym dla swojego bliźniego, oddać się Jezusowi, Maryi, prosić Ducha Świętego, aby prowadził nas po dobrej drodze życia, po Jego drodze.

Niektórych pocieszę, że aby wejść do Królestwa Bożego, nie potrzeba wielkich osiągnięć, matury czy studiów. Wystarczy być dobrym człowiekiem, otwartym na potrzebujących i miłować z całego serca Jezusa. Nasze życie często nie jest usłane różami. Czasami tak boli, że chciałoby się powiedzieć czy wręcz krzyknąć do Pana Boga: „Za co?”Łatwo jest nam się modlić, gdy jest nam dobrze, gdy nam się powodzi, gdy nas nic nie boli. Ale czy łatwo będzie, gdy ciężka choroba złoży nas do łóżka? Czy wtedy nie przekreślimy Boga? Dlatego już teraz, kiedy jeszcze mamy siłę, kiedy jest nam lepiej, kiedy jeszcze tak nie boli pozostaje nam modlitwa.

Niektórych z nas Rekolekcje bardzo wzruszyły, dały nam dużo do myślenia, np. co począć ze swoim życiem, aby stać się dzieckiem Bożym? Aby nie bać się w końcu śmierci? Aby ją, jak już przyjdzie do nas, wręcz zaakceptować? Potraktować ją jak bramę czy lotnisko, z którego wystartujemy już do lepszego świata – świata pełnego Miłości i Uwielbienia?

Dziękujemy Ci, Ojcze Piotrze, że przez Twoją osobę Jezus wylewał na nas coraz więcej i więcej łask, ogarniał każdego z nas swoim Miłosierdziem. Może dla niektórych z nas pobyt tu był czasem trudnym, aby zrozumieć działanie Ducha Świętego, może to dopiero początek naszego nawrócenia, tzn. wybrania innej drogi, nie tej, którą sami wybraliśmy i zmienić ją?

Czas Rekolekcji dobiegł końca. Czy potrafić będziemy, wracając do naszych codziennych spraw i obowiązków, żyć Duchem Świętym? Jezusem? Maryją? Czy praca w szkole, w domu, taka zwykła, powszednia będzie mogła być naszą modlitwą? Czy będziemy umieli pracować, uwielbiając Pana? Czy nie zmarnujemy owoców tych Rekolekcji?
Chwała Panu!

Zofia i Wł. Słodyczka

Rekolekcje Góra Świętej Anny 2016

Rekolekcje Góra Świętej Anny 2016

Z dala od zgiełku, w ciszy i skupieniu, w miejscu świętym, u stóp patronki matek –na górze św. Anny, przeżywaliśmy tegoroczne ogólnopolskie rekolekcje organizowane przez Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich. Pani prezes, Maria Chodkiewicz, członkowie zarządu, dyrektorzy, nauczyciele i ich rodziny przybyli do tego szczególnego miejsca, aby pod przewodnictwem duchowym ks. Tomasza Kołodzieja zbliżyć się do naszego ukochanego Ojca i nauczyciela w niebie. Jako wychowawcy odpowiedzialni za uczniów, kształtowaliśmy nasze serca i sumienia, aby w kolejnym roku szkolnym, swoim przykładem i świadectwem ewangelizować powierzone nam dzieci i środowiska szkolne. Ksiądz Tomasz przypomniał nam, że Bóg ma wobec nas swój plan, stworzył nas i dał nam odpowiednie talenty, abyśmy z ufnością i pokorą realizowali Jego wolę. „Całkowicie zaufajcie Bogu , oddajcie mu wszystkie sprawy i podążajcie za nim”- to najważniejsze i zarazem najtrudniejsze zadanie dla każdego z nas.

Myślę, że bogactwo treści duchowych i sposób ich przekazania przez proboszcza parafii gnieźnieńskiej poruszał i przemieniał serca uczestników rekolekcji.

Ks. Tomasz Kołodziej błogosławił nam każdego dnia, podkreślając, „że błogosławieństwo Boże to dar na każdy czas dla nas i dla naszych rodzin, przyjaciół i wrogów”. Rekolekcjonista wlewał w nasze dusze miłość i pokój Boży. Zachęcał do uporządkowania życia wewnętrznego poprzez gorliwą modlitwę i oddanie się pod opiekę Matce Najświętszej. Wskazywał drogę, którą powinniśmy kroczyć jako chrześcijanie poprzez realizację drogowskazów bożych zawartych w Piśmie Świętym. Poprzez ukazanie kontekstu i tła historycznego tekstów biblijnych, ułatwiał świadomy odbiór słowa Bożego.

Poruszające świadectwa z życia innych, przygotowane przez księdza Tomasza w formie pokazów, filmów i nagrań, skłaniały nas do refleksji i przewartościowania własnego życia. Ksiądz Tomasz podkreślał, że w ziemskim pielgrzymowaniu nigdy nie należy zapominać o słabszych, zagubionych i niezauważonych, bo dusza każdego człowieka jest „świątynią, w której mieszka Bóg”. Treści te wpisują się w misję i wizję szkół katolickich prowadzonych przez SPSK, gdyż naszym priorytetem jest pochylanie się nad uczniami o różnych możliwościach i umiejętnościach, dostrzeganie ich potrzeb i wyciąganie pomocnej dłoni tym, którzy jej potrzebują, szczególnie osobom niepełnosprawnym. Niestety, często w zgiełku codziennych wydarzeń, zabiegani w poszukiwaniu dóbr doczesnych, zapominamy o drugim człowieku, o wartości wspólnoty i ewangelicznych ideałach. Rekolekcje to czas nawrócenia, przywrócenia ładu bożego w naszych sercach i umysłach, to czas łaski, zadumy nad sobą i źródło duchowej siły na kolejny rok szkolny. Wspólny śpiew, modlitwa i adoracja łączą kolejne pokolenia i zbliżają do Boga.
„Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”, dlatego dziękujemy Bogu za święty czas rekolekcji i za wielką wiarę ks. Tomasza – rybaka dusz ludzkich w służbie Panu Bogu.

Więcej zdjęć

Rekolekcje Mikoszewo 2016

Rekolekcje Mikoszewo 2016

Każdy z nas czasami poszukuje wyciszenia czy choćby krótkiej ucieczki od gwarnej codzienności, natłoku spraw do załatwienia czy zwykłych, codziennych trosk. Potrzebujemy zaszycia się gdzieś, gdzie można wyłączyć komputer, zapomnieć o telefonach, odciąć się od dręczących nas problemów. A gdzie łatwiej i skuteczniej się wyciszyć, jeśli nie w czasie rekolekcje? Poranne modlitwy, konferencje, codzienna Eucharystia, adoracje, przyjacielskie spotkania i rozmowy oraz wzajemna życzliwość i ciepło napawają nas radością i sprzyjają temu, aby choć przez chwilę zastanowić się nad sobą i nad sensem naszej życiowej gonitwy, skłaniają do tego, by powrócić do harmonii i równowagi, a przede wszystkim- do życia w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami.

Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich rokrocznie w okresie wakacyjnym zaprasza wszystkich nauczycieli, wychowawców oraz pracowników wraz z ich rodzinami do uczestnictwa w rekolekcjach organizowanych w różnych ośrodkach: na Górze św. Anny, w Mikoszewie i w Czarnej Górze Zagórze. Każde z nich są inne, każde mają swój niepowtarzalny urok związany zarówno z miejscem ich prowadzenia, jak i osobami, które w nich uczestniczą. Wszystkie jednak mają cechę wspólną: prowadzą uczestników do pokoju i harmonii, inspirują do wprowadzenia w swoim życiu istotnych zmian, a co najważniejsze- przybliżają nas do Boga.

Takie też były tegoroczne rekolekcje SPSK organizowane w dniach od 9 do 16 lipca 2016 r. w Mikoszewie. Pod wieloma względami były to jednak rekolekcje niezwykłe i wyjątkowe. Oparte zostały na tekstach Pisma św. tak dobranych, by poruszały najczulsze struny naszych sumień i przemieniały nasze serca. O wyjątkowości i niezwykłym charakterze tegorocznych rekolekcji w Mikoszewie zdecydował jednak przede wszystkim charyzmat, którym został obdarzony Ojciec Piotr Stanikowski- niezwykły kapłan z zakonu o.o. paulinów, który prowadził tegoroczne rekolekcje. Dzięki głoszonym przez niego konferencjom i homiliom mogliśmy często zupełnie po nowemu przyjrzeć się swojemu życiu i dokonywanym przez nas wyborom, wiele prawd nas bardzo dotknęło, wiele usłyszeliśmy niejako po raz pierwszy.

W pierwszy dzień rekolekcji zastanawialiśmy się nad rolą modlitwy w naszym życiu. Wzorem św. Faustyny zadawaliśmy sobie pytania: czy modlitwa jest dla nas szczęściem?, czy chcemy słuchać Słowa Bożego, trwać przy Jezusie?, modlić się w sposób prosty i pełen miłości i dlatego, że kochamy? Naszym rozważaniom towarzyszyła refleksja, że Pan Jezus modlił się przed każdym wydarzeniem (opisane w Biblii), a czy my pamiętamy o modlitwie przed podjęciem życiowych decyzji? Drogowskazem dla nas winny być słowa św. Jana Pawła II, który mówił: „Musicie być wierni modlitwie. Jest ona źródłem siły i świętości”. Usłyszeliśmy, że Słowo Boże ma dar egzorcyzmowania, ze im częściej modlimy się za kogoś, tym bardziej jest on błogosławiony. A przecież wokół nas mamy tylu ludzi do kochania, którym życzymy łaski nieba. Dobra modlitwa daje nam pocieszenie duchowe, pomaga rozeznać ducha złego i ustrzec się przed nim. Cudownym w tym dniu było zapewnienie ojca rekolekcjonisty, iż każdemu, kto przez 3 lata codziennie będzie czytał Słowo Boże i rozmyślał przez 15 min, Bóg udzieli daru zrozumienia samego siebie.

Tematem drugiego dnia rekolekcji był Chrzest św. Zazwyczaj, gdy jesteśmy dorośli, zapominamy o tym wydarzeniu i nie doceniamy roli tego sakramentu w w naszym życiu. Podczas rekolekcji zastanawialiśmy się nad tym, czy nas jako chrześcijan coś wyróżnia, gdy ktoś patrzy na nas z boku. A przecież tak powinno być, bo wszyscy jesteśmy ochrzczeni, jesteśmy więc dziećmi Boga Nie zawsze mamy tego świadomość, często, poddając się codziennym troskom, o tym zapominamy. Tego dnia uświadomiliśmy sobie, że w Chrzcie św. zostaliśmy Bogu powierzeni na własność, a każdy z nas ma być odbiciem Chrystusa . Uświadamialiśmy sobie również, ze chrzest powinien nas wewnętrznie przemieniać i dawać siły do udziału w kapłaństwie powszechnym. Jeżeli w naszym życiu zdarzają się trudne chwile, to możemy z nich składać duchowe ofiary, bo przecież każdy jest powołany do zwyciężania samego siebie.

Trzeci dzień rekolekcji poświęcony był Duchowi Świętemu. Ojciec mówił o pięciu poziomach uzdrowień: duchowym, psychicznym, emocjonalnym, w relacjach z innymi i fizycznym. Zastanawialiśmy się nad owocami Ducha św. (List do Galatów) i nad tym, co oznacza sformułowanie „chodzić w Duchu św.” Zostaliśmy zachęceni do częstego wielbienia Boga i tak też czyniliśmy, zwłaszcza ma codziennych adoracjach. Ojciec rekolekcjonista przypominał, iż cechą miłości jest komunikacja. Mówił, iż nie powinniśmy zbyt łatwo ulegać smutkom i popadać w przygnębienie z powodu naszych słabości. Jeśli nie będziemy zbytnio skupiać się na sobie, a skupimy się na uwielbieniu Boga, otrzymamy potężną broń do walki z różnymi pokusami. W tym dniu podczas wieczornej adoracji przeżyliśmy Chrzest w Duchu św. Było to dla nas niezapomniane przeżycie. Uświadamianie go sobie i przypominanie w przyszłości będzie nam pomagało wierzyć, że Chrystus działa przez nas. Szczególnie w trudnych chwilach warto wielbić Boga, wg Katechizmu KK, 2609 „Uwielbienie jest tą formą modlitwy, która zachwyca serce Boga”.

Czwarty dzień naszych rekolekcji był poświecony był Maryi, która jest wzorem miłości, a to właśnie miłość jest jedyna naszą siłą w walce z mocami ciemności. Wiele w tym dniu dowiedzieliśmy się o skuteczności modlitwy różańcowej, Tajemnicach Fatimskich i Orędziach MB. Piąty dzień z kolei był poświecony Bożemu Miłosierdziu. W trakcie konferencji i rozważań uświadomiliśmy sobie, że źródłem Miłosierdzia jest Sakrament Pojednania. Jakże częste w naszym życiu niekontrolowane wybuchy złości, drażliwość, przypominają nam, że czegoś Bogu nie oddaliśmy i dlatego też powinniśmy często z tego sakramentu korzystać. Uświadomienie sobie faktu, jak wiele darował nam Bóg, powinno być dla nas nieustającym źródłem wdzięczności, która przyciąga kolejne łaski. Tak jak Bóg wybaczył nam, tak i my powinniśmy wybaczać innym, powinniśmy też umieć wybaczyć samemu sobie, co dla wielu jest chyba sprawą o wiele trudniejszą. Bóg pragnie naszego dobra, naszego uzdrowienia, wiec korzystając z sakramentu spowiedzi, nie udawajmy przed nim kogoś, kim nie jesteśmy. Siłą, która nam karze to czynić jest szatan, który odciąga nas tak bardzo od spowiedzi, bo to jest najskuteczniejszy sakrament łączący nas z Bogiem. Uzdrawia z nie akceptacji siebie, przywraca działanie Ducha św. Źle przeżyty nie dokonuje jednak naszej przemiany duchowej. Dlatego niewolno niczego pomijać i zatajać podczas spowiedzi ,bo szatan jest panem tego, co pomijane. Nie wolno też podchodzić do spowiedzi bez żalu i dobrego rachunku sumienia oraz zadośćuczynienia za popełnione grzechy.
Powyższe zapiski to zaledwie niewielka część nauk, które wynieśliśmy z tegorocznych rekolekcji. Na rozważanie tych treści mieliśmy wiele czasu: mogliśmy poświęcić się im zarówno podczas porannych medytacji, dzieleń i spotkań z przyjaciółmi czy wreszcie w trakcie popołudniowego plażowania czy nadmorskich spacerów.

Najbardziej poruszające chwile przeżyliśmy jednak podczas wieczornych adoracji Najświętszego Sakramentu. Na te spotkania z Panem Jezusem z dnia na dzień czekaliśmy z coraz większym utęsknieniem. Dzięki Ojcu Piotrowi Stanikowskiemu zostaliśmy na nowo ochrzczeni w Duchu św., przeżyliśmy sakrament pojednania i dokonaliśmy aktu przebaczenia sobie i innym. Wielu z nas doświadczyło łaski zaśnięcia w Duchu św., wielu – ogromnych wzruszeń. Nigdy dotychczas tak intensywnie nie odczuwaliśmy wśród nas Bożej obecności, Jego miłości do nas i naszego uwielbienia. Świadczą o tym świadectwa uczestników które są dostępne poniżej. Za ten czas, za święty czas rekolekcji jesteśmy Panu Bogu bardzo wdzięczni i uwielbiamy go całym sercem.

Świadectwo Zofii`
Świadectwo Władysława i Zofii
Świadectwo 3
CHWAŁA PANU KOCHAM CIĘ JEZU!

Więcej zdjęć